v68c4

Psalm 139 „ Ty utworzyłeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,

 

godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.
Oczy Twoje widziały me czyny
i wszystkie są spisane w Twej księdze;
                                                 dni określone zostały,
                                                 chociaż żaden z nich (jeszcze) nie nastał”.

Nawróciłam się mając 18 lat dzięki mojemu tacie, który bardzo się zmienił . Wcześniej miał problemy z alkoholem, zaszywał się i przysięgał przed obrazem na Jasnej Górze bez efektów. Z dnia na dzień przestał pić, zaczął opowiadać o Jezusie i czytać Biblię, pamiętam co wtedy pomyślałam (… kompletnie mu już poszło na głowę, pewnie od tego picia…) jednak nie dawało mi to spokoju, postanowiłam zbadać bliżej sprawę udając się z nim do kościoła na nabożeństwo.

Wszystko było inne, to co głosił pastor poruszało moje serce do głębi, to miłość boża do mnie. Zrozumiałam, że  potrzebuję tego samego co ma mój tata…oddałam życie Jezusowi, to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Mijały lata, w międzyczasie wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i tak zupełnie niewinnie zaczęłam oddalać się od Boga, to zazwyczaj dzieje się niewinnie i stopniowo, najpierw opuszczasz nabożeństwa, potem brak czasu na modlitwę i Słowo Boże, potem sto tysięcy innych spraw i nie zdążyłam  się obejrzeć jak wróciłam do życia z którego Bóg mnie wyrwał… Kiedy się odchodzi od Boga, grzech opanowuje bezkarnie każdą dziedzinę życia, opakowany jak smaczny cukierek, zaczyna nęcić i…no właśnie zatwardza serce do tego stopnia, że białe staje się czarnym, a czarne białym. Odeszłam od Boga na długich 8 lat…to najgorsze lata, choć wtedy wydawało mi się, że zawojowałam światem.

Imprezy, alkohol, wyjazdy, znajomości, w związku małżeńskim każdy żył swoim rytmem, w konsekwencji  rozwód, moja osobista i życiowa porażka.

Finansowo dobrobyt, ale zrujnowane relacje kompletna destrukcja i pustka, którą chciałam zagłuszyć życiem na maxa. Długo by pisać, pamiętam jak doszłam już chyba do końca i strasznie zapłakałam, bo życie mi się skomplikowało, byłam rozbita i  nieszczęśliwa, to był koniec mnie samej. Robiłam na co tylko miałam ochotę,  a i tak nie byłam szczęśliwa to niesamowite, że pustki w sercu nie jest w stanie nic zagłuszyć, tylko Bóg.

To był wieczór, chwila refleksji …zatrzymałam się w tym moim maxie, pomyślałam to moje życie jest beznadziejne gdzie ja jestem i do czego mnie to wszystko doprowadziło.

Pamiętam, obudziłam się rano myśląc, że to wszystko mi się śniło i jest jak dawniej, kiedy byłam z Bogiem. Rzeczywistość jednak była inna. Zawołałam wtedy po raz pierwszy od długich lat …Boże uratuj mnie, ja już tak dalej nie chce żyć. Tylko tyle, a może aż tyle.

 Mój Ojciec w niebie czekał, aż zawołam. Moje życie z dnia na dzień stawało się bardziej wyraźniejsze, pomału sprawy zaczęły się klarować. Wiedziałam, że wracam do domu Ojca do bezpiecznej przystani, wróciłam świadoma szansy jaką otrzymałam po raz kolejny, bo mój Bóg jest Bogiem kolejnej szansy. Oczywiście konsekwencje złych wyborów i decyzji, których dokonałam nie dało się cofnąć, ale wróciłam do domu Ojca.

Poukładał wszystko na nowo, to z czego okradł mnie diabeł, przywrócił. Odbudowuje to co zostało zburzone , dał nawet więcej niż oczekiwałam. Mam pokój, radość, spełnienie, bo on jest Ell Shaddi …więcej niż wystarczający … to dobry Ojciec, ma dobry plan dla mnie i dla Ciebie. On wszystko poukłada, wystarczy mu zaufać i zdecydować iść Jego drogą, bo nie ma innej …

Monika.